Odpowiedz do tematu
Ateizm
Autor Wiadomość
KingKY 
Elite player



Dołączył: 23 Lut 2006
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 24-02-2008, 20:13   

Na jakie pytanie nie odpowiedziałem ? widocznie je przeoczyłem, zadaj je ponownie, odpowiem.

Żeby zrozumieć moją postawę, musiał byś się przekonać, że ludzie oszukują i kłamią jak się da. Walczę o prawdę jedyna skuteczną bronią - rozumem.
To się nazywa nauka, chcesz wiedzieć jak najwięcej o otaczającym Cię świecie, prowadząc dochodzenie. Gust osoby i jej wierzenia nie maja nic wspólnego z nauką. Mi chodzi o prawdę, jest ona tylko jedna. Żebyście to zrozumieli w końcu, pomyślcie sobie o teoriach naukowych.
Co do rzeczy których nie znamy do końca toczą się spekulacje. Lecz są fakty co do których nie ma już wątpliwości, np ziemia krąży wokół słońca, nikt sie już o to nie kłóci, (co innego kiedyś)
Uważam, że podobnie będzie z ateizmem, nie mogą istnieć równolegle dwie teorie, (tak bywa jeżeli nie znamy problemu do końca i obie teorie posiadają uchybienia), więc tłumaczenia, że czyjeś wierzenia to wybór czy prawo totalnie nie pasują do tematu, OCZYWIŚCIE ŻE MAJA PRAWO,
Ja tak samo mam prawo do wyrażania mojego zdania, (ana czy action niestety nie rozumieją tego, blokady tematu itp).
_________________
KING SAYS:"DAMN, RAWR IS JUST TOO GOOD !"
 
 
 
Schaiba 
Master



Dołączył: 23 Wrz 2007
Skąd: Wiślina
Wysłany: 24-02-2008, 22:45   

Trochę to takie... nieludzkie? Ja widzę człowieka jako współdziałające rozum z... sercem? duchem? Ciężko mi to nazwać. W każdym razie... Patrzenie na świat tylko rozumem... Kojarzy mi się z zabijaniem uczuć. A to raczej dobre nie jest.

KingKY, ja tak samo załapię Twój tok myślenia, jak Ty mój =)

I naprawdę ciężko mi uwierzyć, że coś co trwa tysiące lat jest po prostu kłamstwem.
_________________
Błogosławiony był ten dzień, w którym uznałem, że książki bardziej jarają mnie niż telewizja.

Dorosłość jest jak grawitacja rano. Każdy się jej spodziewa, każdy z nią walczy, każdy na nią narzeka, ale nikt jej nie pokonał.
 
 
 
Wawrzyn 
Grand Master



P2P Mode: Host & Client
Dołączył: 24 Lut 2006
Skąd: Szczecin
Wysłany: 24-02-2008, 23:11   

Cytat:
I naprawdę ciężko mi uwierzyć, że coś co trwa tysiące lat jest po prostu kłamstwem.
Więc uwierz w to na podobnych zasadach jak w swojego boga - "Błogosławieni, którzy Nie Widzieli, A Uwierzyli" głupie, nieprawdaż?.Stosując takie hasło można wmówić człowiekowi wszystko :]
_________________


 
 
 
danielmarley 
Elite player



Dołączył: 30 Maj 2007
Skąd: z rowca
Wysłany: 25-02-2008, 00:15   

KingKY twój ostatni post jest tym na co czekałem od początku tematu czyli "coś od siebie" a nie tylko suche fakty i oskarżenia. By zrozumieć co masz na myśli i móc wykazać się empatią. Szanuje twoje poglądy i punkt spojrzenia na świat, sam jestem żądny wiedzy dlatego też staram się odpowiadać na wiele nurtujących mnie pytań, jednak staram się zrozumieć wszystkie aspekty człowieka i człowieczeństwa bez ograniczania się tylko do sfery rozumu.

Wiem, że świat nie jest doskonały i nigdy taki nie będzie, że teraz liczą się tylko pieniądze a ludzie potrafią wykorzystać bliźnich tylko dla swoich korzyść, czysty egoizm, brak zrozumienia czy nawet dialogu. Wiem, że każdy wiele przechodzi w swoim życiu i nie jestem tutaj wyjątkiem. Spotykałem się z kłamstwem, obłudą, chciwością a nawet śmiercią traciłem cenne mi osoby ale świat nie staną w miejscu....
Wiele razy myślałem o śmierci, a każdy dzień był taki sami jak poprzedni przepełniony smutkiem i samotnością, siedziałem w ciemnym pokoju nie śpiąc wiele dni i zalewając mój rozum ogromną ilością muzyki by w końcu przestał o wszystkim myśleć by w końcu pozbyć się krzyw i strachu, powtarzając sobie że nie będę uciekał przed rzeczywistością.
Jednak nie przestałem żyć ... Jednak gdzieś w głębi swej dusz chciałem żyć chciałem dostać kolejną szansę i być szczęśliwym ....

Może to co piszę jest nie zrozumiale dla niektórych głupie i nie na temat, ale taki jestem gdy coś robię oddaję się temu w 100% by nie tracić nawet chwili swego życia.

KingKY (nawet nie wiem jak masz na imie hehe) doceniam twoje racjonalne myślenie, też kiedyś opierałem swoje rozumowanie tylko na faktach i wrażeniach sensorycznych, jednak w moim przypadku to się zmieniło, nie wiem jak jest w twoim, nie wiem czego pragniesz od życia i co daję Ci siłę do działania, ale wiem jedno człowiek to nie tylko kawał mięsa, który żyje by przedłużyć gatunek i umrzeć.

Zawieje teraz trochę herezją za co przepraszam.

Według mnie wiara w Boga który nas zbawi jeśli sumienne będziemy wykonywać tego co mówią liczne przekazania, nakazy i dekrety czy w biblię, koran czy cokolwiek innego, to wybranie łatwiejszej drogi przez życie w świecie z ustalonymi zasadami, na których możemy się oprzeć. Z drugiej strony sprzeciwienie się zasadom też jest łatwe bo buntujemy się przed tym co robi reszta ludzi.

Dla mnie prawdziwą sztuką jest znalezienie swojego sposobu na życie, torując własną drogę i iść nie przetartym szlakiem w poszukiwaniu wewnętrznego spokoju jak i zaspokojenia potrzeb.

Jeśli kogoś uraziłem to szczerze przepraszam i oznajmiam, że to jest moja ostatnia wypowiedź w temacie, mam zasadę by nie marnować nie potrzebnie słów mojej duszy. Dlatego też preferuję rozmowy indywidualne nawet na gg, gdyż mam możliwość lepszego poznania rozmówcy.

Remember we all have something special within us ...
_________________
jah jah sweet light is shining in my heart ....
 
 
 
Action 
Moderator
Get serious!


PSN ID: ActionPL
GamerTag: ActionPL
Steam ID: ActionPL
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 10 Lip 2006
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 26-02-2008, 20:46   

"Do trzech razy sztuka"...

... temat zostaje zamknięty, tym razem na stałe. Powód? Niedojrzałe i nieumiejętne poruszanie delikatnego tematu jakim jest religia i wiara przez co obrażanie części społeczności Honmaru.

KingKY napisał/a:
Ja tak samo mam prawo do wyrażania mojego zdania, (ana czy action niestety nie rozumieją tego, blokady tematu itp)


Tak, masz prawo do wyrażania swojego zdania, ale nie do jawnej prowokacji i obrażania czegokolwiek.

Naprawdę nie mam nic do ateizmu, ale no geez dyskutując w ten sposób do niczego nie dojdziecie.


PS Bawienie się w otwieranie tego tematu będzie nagrodzone.
 
 
KRELIAN 
Junior Admin


PSN ID: KrelianTK
Zagram w: Tenchu: Burning Shadows,Ronin Blade Crusade,Gex Origins
Pomógł: 16 razy
Dołączył: 23 Lut 2006
Skąd: ta pewność?
Wysłany: 02-03-2008, 21:55   

Sytuacja się nieco uspokoiła więc czas coś ruszyć z tematem.

Z racjonalnego punktu widzenia dowody na to czy bóg istnieje są tak samo mocne jak te, które mówią, że go nie ma. Przez wieki ludzie postępowali wg. ściśle określonych zasad moralnych. Było tak zanim jeszcze powstały jakiekolwiek religie, tak jest i teraz. Najpierw jako kilkunastoosobowe grupy , później osady , państwa. Wraz z dokonywaniem się podziałów powstawały religie, dokładnie tak jak powstawały ustroje państw łączące grupy – efekt umowy społecznej. Tworzenie nowych religii (zwłaszcza Chrześcijaństwa) było koniecznością, choć zniszczyło w ludziach cykliczne rozumowanie świata na rzecz linearnego. Tak właśnie dochodzimy do dzisiejszej pogoni za pieniądzem, ‘buntem mas’ czy teoriami, które na dobrą sprawę do niczego nam nie są potrzebne. Jednak religie dają nam nadzieję na lepsze życie, świadomość przynależności do danej grupy i postępowanie wedle określonych zasad moralnych – bez tego nie da się żyć, tak jak nie da się funkcjonować bez miłości , przyjaźni czy po prostu pieniędzy do których dążymy. Problem tkwi tutaj wyłącznie w nas samych. Czy wybierając odpowiednią ścieżkę postępujemy etycznie? To zależy od grup w których funkcjonujemy. Jeśli chcemy zabijać wskakując do metra z bombą, bo wierzymy, że da nam to zbawienie to postępujemy etycznie wyłącznie pod warunkiem, że identyfikujemy się z określoną grupą oraz wierzymy w danego boga. Jeśli z kolei ratujemy ludziom życie, albo po prostu żyjemy z dnia na dzień samorealizując się np. z ściśle określonego nurtu nauki to również postępujemy etycznie, ale wyłącznie w tych środowiskach, w których jest to akceptowane.

Bóg istnieje i to nie ulega wątpliwości dla osób, które go w sobie odkryły i go odczuwają. Ktoś może mówić, że go nie ma bo go nie widział. Mógłbym teraz odnosić się po kolei do różnych myślicieli, którzy udowadniali, że istnieje, ale to nie ma sensu. Po prostu nie wszystko da się wytłumaczyć wyłącznie rozumem, choć jest to jeden z najważniejszych bodźców popychających nas do określonego działania. Jeśli odrzucamy inne zmysły to warto się zastanowić nad przyczyną takiego stanu rzeczy. Prędzej czy później i tak każdy dojdzie do tego, że bóg istnieje, inaczej po prostu życie staje się pustką.

Temat pierwotnie traktował o ateiźmie – już sam fakt utożsamiania się z tym poglądem świadczy o tym, że w coś wierzysz. Odrzucasz boga lub bóstwa, a jednak nie zastanawiasz się nad faktem, że nie jesteś pozbawiony wiary (bo przecież gdybyś nie wierzył w nic to nie byłbyś ateistą). Nie ma lepszego argumentu na to, że bóg istnieje. Z tym, że „bóg” to tak samo oczywiste pojęcie jak „dobro” czy „zło”. Każdy to w sobie odkrywa prędzej czy później, niekoniecznie w sposób akceptowany przez innych. Ja wiem, że ateista nie potrzebuje szukać boga, bo nie odczuwa takiej potrzeby. Nie możesz być jednak pewnym jak będzie ewoluował z wiekiem Twój światopogląd. Być może jesteś osobą poszukującą, a może po prostu nie chcesz wierzyć „bo tak”. Jakkolwiek byś do tego nie podchodził zwróć uwagę na fakt, że dopóki masz wiarę w sobie i postępujesz wg określonych wartości to bóg istnieje w Twoim życiu. Nie musisz w niego wierzyć bo tak wybrałeś i tyle. Sam jednak fakt, że go odrzucasz jest dla mnie wystarczającym dowodem ;)

Jezus istniał i był postacią historyczną i to jest fakt. Pozostałe kwestie zależą już wyłącznie od podejścia, które sobie tutaj daruję, bo to są tematy do wódki z ludźmi, których znam.

Generalnie temat ok, ale jak już zaznaczało tutaj kilka osób jego funkcjonowanie ma sens wyłącznie wtedy, gdy po prostu każdy przedstawia swoje podejście. Bawienie się w zbawiciela ludzkości poprzez przekonywanie do swoich racji jest po prostu niedojrzałe. Także ten post jest po prostu małym przemyśleniem odnośnie pojęcia bóg, które w żadnym wypadku nie ma na celu przekonywać do moich racji :) .

A teraz co do decyzji junior admina. Tego typu tematy nie zamyka się przez własne ‘widzimisie’ tylko konsultuje z osobami do tego powołanymi. Faktem jest, że niektórzy nie do końca dojrzale podeszli do tematu, ale to nie znaczy, że należy go zamykać skoro na dobrą sprawę nikt nikogo nie obraził. Obrażanie uczuć religijnych? Przeczytalem wszystkie posty i jakoś nie czuje się urażony. Mam własne zdanie i świadomość na dany temat i choć nie zgadzam się z każdym to rozumiem odmienne podejście. Zresztą zawsze można zmienić nazwę na ogólne rozmowy o religiach i problem z głowy, zwłaszcza, że kilka osób wypowiedziało się dość mądrze więc tym bardziej nie widze powodu do blokowania im możliwości wypowiedzi. Nagrody można sobie pominąć bo mam immuna na wszystkie możliwe statusy ;) .

Edit by Dumian: W wyniku kompromisu obu stron temat po małym ogarnięciu ze zbędnych rzeczy zostaje otwarty i taki pozostanie dopóki dyskusja będzie trzymała odpowiedni poziom.
_________________


https://www.change.org/p/...game-on-the-ps4 - wejdź i podpisz jeśli czekasz na powrót 'starego, dobrego Tenchu' na PS4!!!!
Ostatnio zmieniony przez Dumian 05-03-2008, 18:44, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Hakuzaijo 
Master



Dołączył: 27 Lut 2007
Skąd: Z Japonii
Wysłany: 10-03-2008, 01:04   

No to się po prostu w pale nie mieści, że był tutaj taki temacik, a ja go przeoczyłem.

Pozwolicie, że włączę się do dyskusji. Po pierwsze z powodu tego, że jestem ,,dzieckiem nauki”, a po drugie, bo uważam, że moja opinia na coś się może przyda.

Należę do osób, która działa w myśl zasady ,,nie da się czegoś udowodnić naukowo - nie ma tego". Widzicie wspominaliście, że Bóg istnieje, a może nie... według Stevena Weinberga (,,Sen o teorii ostatecznej") Bóg to tylko metaforyczne określenie odnoszące się do praw naturalnych, zasad i porządku wszechświata. Tak myślał Einstein nie wierząc w istnienie nadnaturalnej istoty interesującej się losami ludzi i ingerującej w ich codzienne sprawy. I tu rodzi się pytanie ,,po co używać jeszcze sformułowania Bóg?". Kiedyś nie potrafiono wytłumaczyć wielu zjawisk (choćby narodzin, śmierci, ognia), nie wierzono że mogą być rezultatem naturalnych procesów. Dziś nauka pokazuje, że wszechświat opisany jest bezosobowymi prawami nie mającymi żadnego specyficznego celu istnienia. ,,Im bardziej wszechświat wydaje się zrozumiały, tym bardziej wydaje się też bezcelowy" - to najsłynniejszy cytat tego Pana, pod którym się podpisuję. Parę lat temu natrafiłem przypadkiem na wykład pewnego profesora, który miał identyczne poglądy co do moich, to jest starał się udowodnić naukowo ,,czy życie ma sens i czy Bóg istnieje" i wiecie co się okazuję? Albo przyjmiemy zasadę ,,nie ma, przypadek losu, że żyjemy i wyewoluowaliśmy tacy jacy jesteśmy”, albo przyjmiemy, że istnieje wszech istota która wszystko zaplanowała = jak tego nie nazwać, coś a'la Bóg istnieje. Ja bym rzekł, że teoria pierwsza jest prawdziwsza nam wszystkim niż wam się zdaję. Dlaczego? Otóż:
wszechświat składa się/ i będzie się składał z harmonii i równowagi. Czerń musi mieć biel, protony - neutrony, przyciąganie musi mieć siłę odpychającą itp. itd. ta HARMONIA, to element, który MUSI być, aby istniało hmm... wszystko, Aby naturalna harmonia wszechświata nie została zachwiana. I tu rodzi się pytanie po co my żyjemy? Dajemy życie nowemu pokoleniu? O! A może bo jesteśmy rasą inteligentną? Prawda jest taka, że żerujemy; tylko i wyłącznie. Jak pasożyty. Natura jest sprawiedliwa, jeżeli jeden gatunek namnoży się zbyt licznie, drugi go po części zjada. Jeżeli jakiś krzew obumiera, rodzi się inny by ekosystem przetrwał. A my? Co my zrobiliśmy w zamian za to, że żyjemy na tak pięknej planecie? Ekologia? Ochrona gatunków? Fajnie, tyle że o parę tysięcy lat za późno.
Widzicie, wiele słów padło pod adresem tego, że człowiek wpada w spiralę ,,bucówy" jak to nazywam, że nic tylko komercjalizm, pieniądz, władza, obłuda etc. etc. To akurat fakt. Człowiek coraz bardziej popada w spiralę szaleństwa, i według mnie, z dnia na dzień będzie tylko gorzej. Jednak jak by nie spoglądać na to w końcu dojdziemy do smutnego faktu, że przekroczyliśmy pewną granicę i już nie ma odwrotu. Tak, zgódźcie się lub nie, ale by powrócić do czasów gdy życie było prostsze i łatwiejsze, człowiek stanowił dla drugiego człowieka przyjaciela, już nie wróci. To koniec. Nie ma NAS, nie ma MIŁOŚCI , współczucia; harmonia z naturą to też mrzonka - jesteśmy bezduszni i bez emocji i nic tego nie zmieni. I nie mówcie mi tutaj, że miłość istnieje, że przyjaźń nadal się liczy; to są jej resztki. To są resztki tego co miało w nas być, ale jakoś się nie udało.
Wracając jeszcze do wiary w Boga. Jeśli mówimy o Bogu, mamy na myśli, że jest czuły, kochający, mściwy itp. ale trzeba sobie wtedy zadać pytanie ,,dlaczego Bóg jest taki, a nie inny?". Pod tym względem nauka przewyższa religię. Twarde reguły od których nie ma ustępstw, mają logiczną sztywność, która pozwala nam wyjaśnić, dlaczego to właśnie one są prawdziwe. Religia jest giętka i może być dostosowana do potrzeb ,,użytkowników", dlatego nauka wedle wielu ,,nie ma racji bytu w starciu z religią". Choć z drugiej strony, jeżeli wielu uważa, że istnieje dobry wszechmocny Bóg, to że się tak zapytam czemu tak wielu pada ofiarą gwałtów, nowotworów, byli ofiarami przemocy, musieli doświadczyć holocaustu itp. itd. Idea, iż istnieje życzliwy projektant tego wszystkiego jest co najmniej przewrotna. Zapewne wielu powie ,,od tego mamy wolną wolę by czynić dobro czy zło"; aha, jasne, na tym to miało polegać :ja jestem szef, a jak coś się kaszani to ,,bo macie wolną wolę". Działa to w myśl zasady ,,wierzcie we mnie, w moje decyzje bo inaczej pójdziecie do piekła". Otóż nie, to raczej wszechmocny niech się postara, bo jeżeli ja przestanę wierzyć, a za mną pójdzie wielu to on będzie miał kłopot. A co do wolnej woli ,,doświadczam raka bo nowotwór też może mieć wolną wolę?" - kruszy się tłumaczenie religii, oj kruszy.
Teolodzy mówią, że nie powinno się używać ludzkich standardów w sądzeniu Boga. Problem polega na tym, że jeżeli ma się takie podejścia jak ja, to nawet cud nie pomoże w zmianie przekonania. Ale, nie neguje poglądów innych, w myśl zasady ,,róbcie jak uważacie za stosowne".
Na koniec cytat z książki pt. ,,Pierwsze trzy minuty" ,,[autor o sobie] Jestem za dialogiem, lecz myślę, że największym osiągnięciem nauki nie jest to, że odrzuca religię, lecz to, że coraz częściej pozwala inteligentnym ludziom nie wierzyć".

A od siebie dodam, że : mam nadzieję, że obędzie się bez banów; jestem ,,katolikiem – niepraktykującym” (wolę takie określenie niż niewierzący); trochę tak dużo tematów w jednej pracy – wiem ale mam nadzieję, że jakoś to trzyma poziom, jest koło 2 więc bądźcie wyrozumiali; kontynuujmy temat bo jest ciekawy; ales.
_________________
Nowa, kuźwa, mania :/ Widzicie poniżej :3
-------------------------------------------------------
nihonsun.net - wbijać tu panowie; wbijać;)
 
 
 
Yamada 
Moderator
The Undying


GamerTag: YamadaPL
Zagram w: VF5: Final Showdown
Pomógł: 5 razy
Dołączył: 04 Mar 2006
Wysłany: 10-03-2008, 11:10   

Postrzeganie Boga jako metafory porządku i zasad wrzechświata pojawia się w wielu religiach i jest równie stare co samo słowo "Bóg". Bardzo fajny jest przykład hinduizmu i jego Brahmana (a konkretnie Nirguna Brahman) który opisywany jest jako energia, substancja przenikająca cały wszechświat która utrzymuje jego harmonię i balans. Jest jeszcze drugi, obok Nirguny, aspekt Bramana - Saguna, który jest fizyczną manifestacją Nirguny. Ciekawie przedstawia się stała kosmologiczna Einsteina, która powstała gdy ten próbował stworzyć jednolitą teorię pola. Stwierdził, że jeżeli wszechświat jest statyczny to musi gdzieś istnieć niewyobrażalna i nieskończona ilość niewykrywalnej energii. Wszystko było by fajnie, gdyby nie udowodniono, ze wszechświat się rozszerza - jego stałą szlag trafił i przyznał się do błędu nazywając ją swoją największą pomyłką. Jednakże o jego stałej kosmologicznej przypomniano sobie podczas prób kwantowania pola grawitacyjnego, gdzie wykryto, że energia punktu zerowego zachowuje się identycznie jak stała kosmologiczna. Energia punktu zerowego nazwana jest energią próżni, a badaniem próżni zajął się wspomniany przeze mnie wcześniej Szypow, który stworzył zaskakującą teorię w której "Bóg" jest źródłem owej nieskończonej energii. Teorię niby odrzuconą przez naukę, ale jednocześnie w Kanadzie jest nadal badana a sam jej twórca stara się udowodnić jej prawdziwość tworząc rewolucyjne urządzenia.
_________________
 
 
 
Maazte 
Beginner


Dołączył: 01 Maj 2008
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 03-05-2008, 07:44   

KingKY napisał/a:
Kto powiedział, że ateista w nic nie wierzy ?

Danielu napisałeś: "Gdy człowiek w nic nie wierzy troszczy się tylko o siebie i swoje dobra."
A gdy wierzysz o jakie jeszcze dobra się troszczysz ? o nieistniejące byty ?
A potrzebującym można pomagać bez religii, no chyba, że pomagasz innym tylko dlatego żeby podlizać sie bogu...


BÓG Z DUŻEJ LITERY. Jest w Biblii napisane (zapomniałem wersetu itd):
Co uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, mnieście uczynili
Bo byłem nagi, a przyodzialiście mnie
Bo byłem spragniony a napoiliście mnie
Bo byłem głodny, a daliście mi jeść
Bo byłem chory, a odwiedziliście mnie
I tak dalej. Zapomniałem całego. A więc jakbym Tobie tobie pomógł jakbyś był chory, pomógłbym Bogu. Bóg istnieje-bo pod Kogo natchnieniem Ewangeliści napisali Biblię?
Chrystus , czyli Bóg umarł za nas, wiąże się to z Jego nieskończoną miłosścą do nas.
Nie wiem nic o ateizmie, więc nie będe niepotrzebnie gadał. Ale wiem jedno. Boga odzcuwoją ci, którzy go odkryli, odkryli Jego miłlość do nas.
Ale każdy sądzi inaczej , a ja do tego się nie będę mieszał

Jeśli kogoś uraziłem moim postem, przepraszam.

Pozdro
Ostatnio zmieniony przez Maazte 03-05-2008, 08:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
s[h/z]inden 
Grand Master


PSN ID: sh-zinden
Zagram w: planszówki, karcianki i casualowo w dowolne bitki
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Mar 2008
Skąd: Wałcz
Wysłany: 03-05-2008, 08:10   

KingKY napisał/a:
Kto powiedział, że ateista w nic nie wierzy ?


kto? osoba definiująca pojęcia "ateizm". prefix 'a' musi coś oznaczać, nie? ;)
jezeli wierzysz, możesz się nazwać "agnostykiem" (bo im bliżej do 'deizmu')

proszę, nie mylcie tych pojęć :)
_________________
hej Gość!! pamiętaj o funkcji [ you ]!!
 
 
Wawrzyn 
Grand Master



P2P Mode: Host & Client
Dołączył: 24 Lut 2006
Skąd: Szczecin
Wysłany: 03-05-2008, 08:57   

s[h/z]inden napisał/a:
KingKY napisał/a:
Kto powiedział, że ateista w nic nie wierzy ?


kto? osoba definiująca pojęcia "ateizm". prefix 'a' musi coś oznaczać, nie? ;)
jezeli wierzysz, możesz się nazwać "agnostykiem" (bo im bliżej do 'deizmu')

proszę, nie mylcie tych pojęć :)

Tak ale samo "teizm" oznacza sferę religijną raczej, chyba nie doczytałeś kilku postów przed, bo padło m.in. takie stwierdzenie:
Cytat:
jeżeli nie wierzysz w nic nie wierzysz w siebie nie ma LUDZI którzy w nic nie wierzą
:mrgreen:
_________________


 
 
 
s[h/z]inden 
Grand Master


PSN ID: sh-zinden
Zagram w: planszówki, karcianki i casualowo w dowolne bitki
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 27 Mar 2008
Skąd: Wałcz
Wysłany: 03-05-2008, 10:10   

Wawrzyn napisał/a:

Cytat:
jeżeli nie wierzysz w nic nie wierzysz w siebie nie ma LUDZI którzy w nic nie wierzą
:mrgreen:


to chyba jakieś odrębne działy filozofii życiowaj... powiązane raczej ze strumieniami świadomości, niż nastawione na przekaznaie informacji ;)
_________________
hej Gość!! pamiętaj o funkcji [ you ]!!
 
 
Wawrzyn 
Grand Master



P2P Mode: Host & Client
Dołączył: 24 Lut 2006
Skąd: Szczecin
Wysłany: 17-05-2008, 14:57   

Pytanie skierowane do wierzących(nie na temat ateizmu ale związane z religią):
Jaki jest wasz stosunek do 10 przykazań?Czy ich przestrzegacie a jeżeli tak to których, dekalog biblijny czy dekalog katechizmowy, bardzo mnie to ciekawi.
_________________


 
 
 
Ana 
Friend


PSN ID: SumireAnn
Zagram w: Dead or Alive 5 Ultimate
Pomogła: 1 raz
Dołączyła: 26 Mar 2006
Wysłany: 17-05-2008, 20:05   

Ten dekalog którym się dziś posługujemy jest troszkę inny niż ten sprzed paru tysięcy lat
_________________

 
 
 
Schaiba 
Master



Dołączył: 23 Wrz 2007
Skąd: Wiślina
Wysłany: 18-05-2008, 09:02   

Ciężko mi określić, których z tych przykazań przestrzegam. Bo każde z nich można naprawdę szeroko interpretować. Więc mówiąc szczerze - przestrzegam każdego, ale każde naginam. Ogólnie wychodzę z założenia, że przy tak ogromnym zróżnicowaniu, tej zaawansowanej nieschematyczności myślenia u ludzi ciężko o coś takiego jak sztywne przestrzeganie zasad. Bo o to chyba Wawrzynie pytałeś.

Ciężko, żeby po kilku tysiącach był taki sam =] Zresztą czytając Biblię (ciekawe ilu tu takich^^) trzeba przede wszystkim mieć świadomość, że to było pisane tysiące lat temu.
_________________
Błogosławiony był ten dzień, w którym uznałem, że książki bardziej jarają mnie niż telewizja.

Dorosłość jest jak grawitacja rano. Każdy się jej spodziewa, każdy z nią walczy, każdy na nią narzeka, ale nikt jej nie pokonał.
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   

Podobne Tematy
68 Gier Steam'a i to za darmo !!!
szykuję czterdziestkę i poszukuję fajnych pomysłów
Mortal Kombat Komplete Edition - problem z dźwiękiem. PC
After Chickens Punishment
Stare forum.... co się z nim stało?
 
Udostępnij: Udostępnij na Facebook  Udostępnij na Sledziku  Udostępnij na Wykop  Udostępnij na Gadu Gadu Live  Udostępnij na Twitter
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group