Witaj szkoło

Następnego dnia rano chłopak obudził się w swoim nowym pokoju. Po przebudzeniu uszczypnął się w ramię by sprawdzić czy nie śni i to co się zdarzyło poprzedniego dnia było prawdziwe. Odczuł nieprzyjemny ból, który uświadomił go, iż to było prawdziwe. Wstał z łóżka, udał się do przybudowanej do jego pokoju łazienki aby się umyć, a następnie założył ubrania, które trafiły do pokoju wraz z jego dobytkiem. Po tym wszystkim ruszył w stronę jadalni gdzie zastał Kazuyę, Annę oraz niektórych jego ludzi w porze śniadaniowej.
Widok ten go lekko zdziwił, bo nie przypuszczał, że czarne charaktery mogą tak beztrosko po prostu się zajadać jakimiś płatkami czy innymi pożywieniem. Polak nie wierząc w to co widzi rzekł pod nosem. – O zgrozo… – Jednak Kazuya doskonale to usłyszał i odparł z lekkim zdziwieniem. – Co niby? – Mówiąc to aktualnie przełykał zapiekaną kanapkę z serem i szynką.
– Myślałem, że ktoś tak wysoko postawiony jak Ty zajadałby się czymś znacznie lepszym niż zwykłą kanapeczką… – Mówił zdziwiony. – Widać, że myliłem się myśląc iż jesteśmy różni. Wychodzi na to, że jesteśmy dokładnie tacy sami. – Po dopowiedzeniu tych słów na twarzy chłopaka zagościł uśmiech.
Jednak to nie zostało bez echa dla ludzi Mishimy. Jeden z żołnierzy wstał i oburzonym tonem zwrócił się do Polaka. – Jesteś bezczelny! Jakim prawem porównujesz siebie do szefa!? – Po tych słowach ruszył w stronę Kuby. Będąc tuż przed młodzianem bez żadnego ostrzeżenia chciał wymierzyć cios w jego twarz, lecz w tym momencie…
– Nie radzę… – Powiedział głośno blondyn. – Może wydać się to śmieszne ale wiem gdzie trzeba uderzyć by zabić, a poza tym… – Mówiąc to ruszył lekko ręką, w której trzymał nóż przystawiony do brzucha żołnierza.
– Kiedy ty!? – Zdziwił się widząc ostro zakończony nóż przy swoim brzuchu, a właśnie w tej chwili nie miał na sobie żadnego lepszego ubioru ochronnego.
– Jak widzisz byłem nieco szybszy od ciebie z reakcją. Więc może wrócisz na swoje miejsce? – Powiedział chłodno i spokojnie, lecz w głębi duszy czując lekki strach i przerażenie tą sytuacją.
Człowiek Mishimy nim odszedł, spojrzał w twarz uczniowi. W jego oczach widział podobne spojrzenie do jego szefa. Nie okazując kryjącego się w głębi szoku odmaszerował na swoje miejsce. W tej samej chwili chłopak usiadł i zrobił sobie kilka kanapek.
Kazuya bacznie obserwując całą sytuację uśmiechnął się, nie spodziewał się że jego podopieczny może być taki.
Po skończonym posiłku mistrz zwrócił się do ucznia, który właśnie wstał i chciał wyjść z jadalni. – Zaczekaj. – Rzekł spokojnie. – Widzę jednak, że nadajesz się abym Cię trenował, lecz… Nie zapominaj, że nie tylko liczy się siłą mięśni tak jak to zauważyłeś w tym przypadku. Dlatego będę musiał wysłać Cię do szkoły. W sumie o to nie zapytałem wcześniej dlatego powiedz mi: Do jakiej szkoły uczęszczałeś? – Zapytał.
Polak zamarł w bezruchu, myślał że na jakiś czas uwolni się od swojej rutyny życia czyli pobudka, śniadanie, szkoła, obiad, obowiązki, rozrywka i sen. A teraz to wszystko jakby wróciło i to nawet na końcu świata. Chłopak nim się odwrócił twarzą do Kazuyi rzekł. – Serio muszę iś… – Urwał ostatnie słowo gdyż koło jego głowy przeleciała wiązka żółtego lasera, a atmosfera w pokoju stała się znacznie cięższa jakby ktoś zwiększył grawitację, lecz w chwili kiedy Kuba odwrócił się twarzą do Mishimy zauważył, że już wszystko jest w porządku.
– Niedługo będę kończył 17 lat więc jakoś mnie dopasuj. – Rzekł lekko wstrząśnięty tym co zrobił Kazuya. – Ale chyba dziś nie muszę jeszcze tam iść, co nie? – Zapytał.
– Dziś jeszcze nie ale od jutra, czemu nie? Przede wszystkim… Muszę wymyślić ci jakieś dane aby cię zapisać. Cóż, nie ważne co tam będzie wpisane i tak cię przyjmą. – Rzekł uśmiechając się złowieszczo.
Polak w tej chwili zaczął się zastanawiać nad swoim ‘nowym ja’. Przypomniał sobie jak jest tłumaczone jego imię na japoński oraz jakie nazwisko może wziąć jako nowe. Spojrzał na mistrza i rzekł. – Niech będzie tak… Kobayashi jako imię. I jeśli nie masz nic przeciwko to…
Kazuya słysząc propozycję był lekko zdziwiony, wyjaśnił także konsekwencje co do wyboru swojego ucznia, ale ostatecznie zgodził się na to i dał znać iż trening zacznie się za dwie godziny. Chłopak poszedł do swojego pokoju. Nim zabrał się za przygotowania, wyciągnął z plecaka swoją konsolę i rozglądając się za kamerami w pomieszczeniu odwrócił się do nich przodem tak by nie było widać w co gra, gdyż czuł, że mogłoby to wprowadzić jakieś dziwne komplikacje. Odpalił tytuł w który grał jeszcze jakiś czas temu u siebie w szkole czyli Tekken, lecz tym razem… Dużą wagę przywiązywał do obserwacji podstawowych uderzeń swojej ulubionej postaci. Starał się zapamiętać jak najwięcej z tej wizualizacji nim uda się na prawdziwy trening…
Po dwóch godzinach poszedł na salę gdzie czekał jego mistrz. Wchodząc miał dziwne przeczucie, które chciał już na samym początku rozwiać, więc odezwał się pierwszy. – Coś czuję, że dziś to raczej trening siłowy niż techniczny, co nie? – Zapytał z nadzieją na odpowiedź negatywną.
Lecz Kazuya uśmiechnął się i rzekł. – No proszę, zdaje się iż kiedyś już trenowałeś skoro wiesz co cię dziś czeka. – Odparł. – Tak, dziś trenujemy twoje cherlawe mięśnie, przecież nie miało by to sensu gdybyśmy od razu przeszli do praktyki technik skoro nie przyniosłoby to żadnych efektów. – Rzekł.
Kuba był lekko rozczarowany tym faktem ale doskonale to rozumiał. Wiedział co oznacza trenowanie gdyż już kiedyś uczęszczał w swoim mieście na zajęcia Karate, lecz nie patrzył na siebie jak na osobę wybitną bo wciąż gonił za jednym…
Po ciężkim treningu na którym Polak spocił się jak mysz to reszta dnia minęła już według zapisanego planu, ale też nie można powiedzieć, że było lekko. Chłopak kładąc się wieczorem widział, że następnego dnia czeka go jeszcze trudniejszy dzień…
W japońskiej szkole średniej należącej do Mishimy Haihachiego właśnie dobiegła godzina dziewiąta rano i zajęcia się rozpoczęły. Dla uczniów tej szkoły nie byłoby to nic dziwnego gdyby nie informacja o przeniesionym uczniu. Zwłaszcza wrzało w jednej z klas, do której miał trafić ów nowy, gdyż nauczyciel właśnie wyszedł po niego, a następnie wszedł do sali by zakomunikować. – Od dziś do naszej klasy będzie uczęszczał nowy uczeń, proszę powitajcie go mile. Wejdź! – Rzekła nauczycielka do zamkniętych drzwi, które chwilę po tych słowach zostały rozsunięte, a do klasy wszedł średniego wzrostu chłopak o niebieskich oczach i włosach w kolorze ciemnego blondu. Także było widać, że ma lekkie problemy z masą co mogło już sprawić mu problemy wśród uczniów, którzy lubią szydzić z takich ludzi ale to nie było największym problemem przeniesionego Polaka.
– Proszę, przedstaw się. – Powiedziała z uśmiechem nauczycielka.
Nim wypowiedział jakiekolwiek słowo, przypomniał sobie rozmowę z Kazuyą na temat swojego wyboru.
„- Niech będzie tak… Kobayashi jako imię. I jeśli nie masz nic przeciwko to chce mieć nazwisko mojego mistrza, czyli twoje. – Po tych słowach zapadła cisza w jadalni, którą przerwał Mishima.
– No cóż… To twój wybór i jest mi obojętny ale wiedz, że każdy kto chce nosić to nazwisko musi pokazywać siłę oraz brak słabości. Czuję, że możesz mieć przez ten wybór wiele problemów, ale to raczej nie moja sprawa więc niech będzie! Od jutra będziesz znany w szkolę jako…!”
Po chwili milczenia w klasie Kuba wziął kredę do ręki i napisał na tablicy swoje nowe nazwisko i imię, a następnie powiedział. – Witajcie, jestem Mishima Kobayashi i od dziś będę uczęszczał z wami na zajęcia, mam nadzieję że jakoś zniesiecie moją obecność. – Na końcu wypowiedzi namalował się żałosny uśmiech na twarzy chłopaka gdyż widział, jak już niektóre osoby patrzą na niego krzywo.
Po przedstawieniu nauczycielka zabrała głos. – Ooo… No kto by się spodziewał, że ktoś z rodu Mishima zagości ponownie w tej szkolę, mam nadzieję że miło spędzisz z nami czas, a teraz musimy znaleźć ci jakieś miejsce, hmm… – Kobieta rozejrzała się po klasie i dostrzegła wolne miejsce między dwoma dziewczynami, które widać było że nie przepadają zbytnio za sobą. – O tam z tyłu będzie twoje miejsce między Asuką, a Emille. – Wskazała dłonią na ławkę.
Chłopak lekko się zmieszał bo wiedział kim są te dziewczyny i czuł, że właśnie już samym przedstawieniem się będzie miał problemy z dziewczyną z klanu Kazama.
Lekcje właśnie się zaczęły…
Spotkanie z Kazamą – poprzedni rozdział | Znów kłopoty – następny rozdział

