Świat się zmienia, zmieniają się i bijatyki – niestety ogólnie na gorsze. Po gównianym Super Street Fighter 4, Tekkenie 6, Soul Caliburze 4 itp. przyszedł czas zasiąść do (jak z góry założyłem na xx miesięcy przed premierą) profanacji serii Versus od Capcomu.
Nie chce mi się rozwodzić co było kiedyś i jaki to cudowny był Marvel vs. Capcom i Marvel vs. Capcom 2 w czasach panowania Dreamcasta. Na początku mojej skromnej recenzji chciałbym sztywnie i pokrótce przedstawić zawartość dysku z grą, co by przyszły kupujący (bądź nie) wiedział co i jak jest w opcjach. Tryby gry są standardowe, nie ma tu nic ekstra poza Mission Mode dla każdej z 38 postaci. W przeciwieństwie do challenge’y ze SF4, Mission Mode w Marvelu jest dość łatwe, a to głównie dlatego, że linki są proste i nie wymagają takiego wbicia się w klatkę jak te w SF – tu po prostu patrzymy co mamy wklepać, zapamiętujemy i klepiemy.
Online Marvel vs. Capcom 3 śmiga na poziomie więcej niż przyzwoitym, można wg mnie na poważnie uczyć się w to grać po sieci.
Do odblokowania w grze jest masa tytułów, ikonek, muzyczek, artów no i zakończeń. Układając roster postaci Capcom stanął na wysokości zadania. Jest wielka różnorodność po obu stronach. Cztery postacie są na początku ukryte i pojawią się same po stoczeniu kilku walk w sieci lub po przejściu trybu arcade.
Fani zostali w końcu usatysfakcjonowani występem Deadpoola, X23 i Dantego, ale na szczęście do wyboru są też mniej znani lecz równie świetni wojownicy. Roster wg mnie jest idealny. To właśnie postacie i teamy z nich złożone czynią Marvel vs. Capcom 3 grą wspaniałą, ciekawą i wydaje się, że z nieograniczoną ilością rozwiązań, łączenia teamów, wykorzystywania różnych asyst, dobierania typów postaci.
Różnić się będzie gra, dajmy na to – Wolverinem, który jest wściekły, rządny krwi i napiera na przeciwnika (tzw. Rushdown), od np. gry Arturem, który ma świetne opcje trzymania na dystans (tzw. keep away).
Różnice w mocy postaci są zauważalne ale nie aż tak bardzo żeby się tym ryć na europejskim poziomie gry for fun.
Rozgrywka jest wymagająca zmusza do myślenia i kombinowania, dłuższe combosy niż „L,M,H wybitka, AirCombo/zmiana partnera, Super” są dość trudne do zrobienia.
Ogólnie nie uświadczymy tu siedzenia w kącie jak w SF4 – ta gra jest szybka, dynamiczna i siedzenie na dupie nie przyniesie niczego dobrego.

W nowym Marvelu nie ma zbyt wielu nowości systemowych, wypada wspomnieć o X-factor, który włączamy raz na walkę, a długość tego bajeru zależy od tego ile mamy czerwonego życia i ile naszych postaci jest żywych. Po włączeniu zwiększa się nasza szybkość i obrażenia, a postać świeci na czerwono. To tak w skrócie, zainteresowani tematem niech poszerzą swoją wiedzą np. na Shoryuken MvC3 Wiki, gdzie znajdują się świetnie przygotowane tutoriale wideo dla wszystkich postaci i wiele więcej. Mimo tych wszystkich terminów zawartych na tej wiki system nowego Marvela jest intuicyjny i łatwo się w niego wstrzelić każdemu kto liznął już 2D.
Marvel vs. Capcom 3 korzysta z 6 przycisków, także wszystkie sticki pod Street Fightera sprawdzą się świetnie. Te 6 przycisków to 3 uderzenia – lekkie, średnie i mocne, wybitka oraz partner 1 i partner 2 służące do zmiany ludzika bądź wezwania na asystę. Da się w to bez problemu grać nawet na padzie od Xboxa 360 ale trudniejsze combosy w Mission Mode bez porównania lepiej klepie się na sticku.
Więcej o tym dziele się rozpisywał nie będę bo na tym etapie rozwoju cywilizacji i tak już nikt nie czyta recenzji gier gdyż gameplay, poradniki, przejście arcade itp. jest od dawna na Youtube, więc każdy zainteresowany już pewnie obadał.

Jestem wdzięczny Street Fighterowi 4 za to, że ożywił temat bijatyk 2D, gdyby nie sukces SyF4, Marvel vs. Capcom 3 nigdy by nie został stworzony. Ta gra jest prze-kozacka – bohaterowie z najlepszego wydawnictwa komiksów na świecie efektownie okładają się po mordach z bohaterami gier WIELKIEJ japońskiej firmy z tradycją – czy może być w temacie bijatyk coś ciekawszego? Nie.
Ocena mainstreamowych bijatyk jest z dupy bo albo gra Ci przypasuje i będziesz w nią pykał i masterował albo olejesz temat.
Jeżeli nie podoba Ci się Marvel vs. Capcom 3 to coś musi być z Tobą nie tak.
No ale niech będzie.
Ocena: 10/10

Za tydzień, dwa ocena spadnie o oczko, następnie o dwa i tak na samo dno. Dlaczego? Podniecanie się nowością jest naturalne, ale wystrzelenie z 10/10 jest chyba* szalonym zagraniem, bo z recenzji wnioskuję, że dostaje starego kotleta w nowej panierce, a jako żem wybredny to Crapcom mnie postaciami z komiksów dla dzieci nie kupuje.
* jeszcze w MvC3 nie grałem, jakoś mi się nie spieszy.
Widocznie Gascan to specjalista od recenzowania bijatyk na "10" hahaha
jak jeszcze raz usłyszę że SF4 to syf to będziesz wszystkie gry oceniał bez szczęki. WWRRRRRRRRR!!!!
GAS, najpierw naucz sie naparzac w SF4 jak ludzie a pozniej bedziesz mogl wyrazic swoje zdanie. Od dawien dawna jak dobrze pamietam to TY po za tym co jest napisane w Command List to duzo wiecej nie potrafisz. SF4 tez za bardzo nie lubie, ale gra jest dobra…i powie Ci to mnustwo ludzi na swiecie.
A co do siedzenia w koncie to zeby tam siedziec i wygrac to tez trzeba troche wiecej niz lista ciosow z Command List, so back off loser!